O autorze
Zajmujemy się twórczą resocjalizacją. Lubimy teorię, ale przekładamy ją na praktykę. Uczymy rozumieć ludzi.

Uczniowie kupują w szkole śmieciowe jedzenie

„Słodzone napoje” oraz „słodycze”, czyli tak zwane „śmieciowe jedzenie”, to główne artykuły spożywcze kupowane przez dzieci w sklepikach szkolnych. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez PEDAGOGIUM WSNS w Warszawie, zdrowa żywność stanowi zaledwie ułamek procenta towarów kupowanych w tych miejscach - na przykład owoce i warzywa (0,01 proc), a mleko (0,02 proc).

Badacze z PEDAGOGIUM przeprowadzili obserwacje w sklepikach szkolnych, analizując 719 decyzji zakupowych młodych ludzi. Uczniowie najczęściej kupowali: słodycze (170 decyzji zakupowych), ciasta i drożdżówki (97), chipsy (79). To oznacza, że największym powodzeniem wśród młodych ludzi cieszyły się produkty mające niewielkie właściwości odżywcze, natomiast zawierające duże ilości cukru czy niezdrowego tłuszczu z olejów roślinnych (tak zwane tłuszcze trans). Są to artykuły spożywcze nie tylko powodujące otyłość, ale mogące w konsekwencji nadmiernego spożywania wywołać cukrzycę. Większość z nich ma także właściwości rakotwórcze.



Jak zauważyli nasi badacze z PEDAGOGIUM, warzywa i owoce nie cieszyły się powodzeniem wśród klientów sklepików szkolnych. Sięgnęło po nie zaledwie 10 osób z badanej grupy. Warto podkreślić, że choć w jednej z placówek owoce były rozdawane za darmo, w ogóle nie było nimi zainteresowania wśród uczniów!

Zaskakujące wydaje się być stanowisko samych właścicieli sklepików. Część z nich przerzuca odpowiedzialność za wybór produktów na młodych klientów. – Jeżeli nawyki żywieniowe są kształtowane we wczesnej młodości, to dziecko nie będzie nadmiernie sięgało po słodycze – oświadczył jeden z badanych ankieterowi PEDAGOGIUM. Inni przekonywali, między innymi że sprzedawane przez nich jedzenie „jest zdrowsze niż w fastfoodach”
Niektórzy jednak otwarcie przyznawali, że sprzedawanych produktów nie podaliby własnym dzieciom. – Wolałabym, aby dzieci miały do dyspozycji tylko świeżą wodę i kanapki – powiedział jeden z ajentów.

Nasi badacze zainteresowali się również sprawą edukacji dzieci przez rodziców w kwestii zdrowego żywienia. Opiekunowie objęci badaniem w placówkach, pytani byli o to „co rozumieją jako zdrowe nawyki żywieniowe”?. Jak się okazało teoria mocno rozmija się z praktyką. Jeden z rodziców stwierdził, że jest to „niejedzenie słodyczy, mycie zębów po posiłku, dużo owoców i warzyw, żadnej coli i napojów gazowanych”. Pytany, co kupuje jego dziecko w sklepiku szkolnym, przyznał: „napoje, batoniki, bułkę z czekoladą”. Inny rodzic pytany o to samo stwierdził, że zdrowe żywienie polega na tym „żeby nie jadł chipsów w sklepiku, tylko bułkę jak bardzo zgłodnieje”. Natomiast dziecko kupuje „chipsy - tak myślę, chociaż mu tego surowo zabraniam”.

Co w tej sytuacji można zrobić? Usunięcie śmieciowego jedzenia ze szkół nie spowoduje rozwiązania problemu. Dzieci nie zapomną o tych wątpliwej jakości „przysmakach”. Dlatego potrzebna jest edukacja rodziców i konsekwencja nauczycieli. Pedagodzy nie tylko powinni uczyć o zdrowym odżywianiu, co jest wymagane prawem oświatowym, ale stosować te zasady w praktyce. Niestety, mimo, że szkoła ma zadanie uczyć także o tym, jakie są konsekwencje złego odżywiania, nauczyciele dość często nie traktują tego obowiązku priorytetowo. Zazwyczaj nie jest to efekt ich złej woli, ale raczej braku nawyków zdrowego odżywiania w Polsce. Oczywiście niedopuszczalna jest także zgoda dyrekcji placówek edukacyjnych na sprzedaż słodkich napojów i innych niezdrowych produktów w sklepikach czy ustawiania automatów z nimi na szkolnych korytarzach. A nade wszystko potrzeba systemowej i konsekwentnej polityki państwa. Nie wystarczą jednorazowe akcje i hasła.
Życzę dziś, w Dniu Edukacji Narodowej, nauczycielom i kolegom pedagogom właśnie takiej konsekwencji, także w życiowym edukowaniu dzieci, wiele radości i satysfakcji z pracy i tyleż pięknych jej owoców.

Prof. dr hab. Marek Konopczyński
Rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych PEDAGOGIUM w Warszawie
Trwa ładowanie komentarzy...