Nie ufaj uczniowi, czyli zamiana nauczycieli w kadrę penitencjarną

Najnowsze pomysły urzędników Centralnej Komisji Edukacyjnej są poważnie niepokojące, a wręcz zatrważające. Ostatnim efektem ich prac jest propozycja zamiany szkolnej sali egzaminacyjnej w niemal… celę więzienną, pilnowaną przez nauczycieli-penitencjarystów. Chodzi o zaproponowany model przeciwdziałania zjawisku „ściągania” przez uczniów na egzaminach gimnazjalnych, maturalnych i szóstoklasistów.

Nauczyciele i dyrekcja szkół mają otrzymywać już konkretne wytyczne z CKE w tym zakresie: podziały na kolorowe sektory do lepszego pilnowania, wytyczne, jak sprawdzać, nadzorować i weryfikować. Koncepcja taka budzi nie tylko poważne wątpliwości natury etycznej, ale także uderza w fundamenty nowoczesnego państwa, w którym to obywatel winien być w centrum. Także ten najmłodszy. Nie twierdzę, że znany do pokoleń problem „ściągania” jest właściwy. Uważam tylko, że proponowane rozwiązania nie tylko nie dotykają jego źródeł i nie zapowiadają realnej szansy na podnoszenie standardów, ale stanowią klasyczną, choć bardzo wątpliwą próbę działania na skróty, obliczoną na szybki, choć jeszcze bardziej wątpliwy efekt. I poważne skutki społeczne.



Co ciekawe, idą także wbrew filozofii nowoczesnej i otwartej szkoły, wyrażanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Uczestniczę od niedawna w organizowanych przez MEN pod patronatem minister Kluzik-Rostkowskiej spotkaniach poświęconych przyszłości polskiej edukacji z udziałem ekspertów i urzędników. Wnioski i rekomendacje z nich płynące idą w kierunku zwiększenia poziomu demokracji szkolnej oraz odbudowywania zaufania u uczniów i rodziców do polskiej szkoły. Dziwi więc tym bardziej taka postawa CKE. To zadziwiająca manifestacja braku zaufania do uczniów, którzy nie są z założenia nastawieni na oszukiwanie, ale także do nauczycieli, którzy z całą pewnością wolą budować swoje relacje z podopiecznymi na zasadach otwartości i wzajemnego zrozumienia, nie wyzbywając się przy tym należnego szkole i im samym autorytetu. Nie można - jak to zdaje się czynić CKE - pozostawać samotną wyspą na oceanie zdroworozsądkowego podejścia do edukacji i wychowania albo gorzej – oblężoną twierdzą, broniącą polskiej szkoły przed nadmiernym otwarciem na dokonujące się dookoła procesy społeczne i pojawiające się wyzwania cywilizacyjne.

Wpajano nam kiedyś zasadę: ufaj i sprawdzaj. Tym razem – wierzę, że niechcący – pojawia się próba zaaplikowania środowisku edukacyjnemu zasady: nie ufaj, bądź czujny, sprawdzaj, uczniowie to oszuści. Wierzę tym bardziej, że pomysłodawcy znajdą jeszcze sposobność – i odwagę – do poważnej autorefleksji, dającej szansę na zmianę ich podejścia do edukacji, w tym egzaminów, w którym dominować będzie myślenie o dobru ucznia i elementarne zaufanie do nauczycieli.

Prof. dr hab. Marek Konopczyński
Rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych PEDAGOGIUM w Warszawie
Trwa ładowanie komentarzy...