O autorze
Zajmujemy się twórczą resocjalizacją. Lubimy teorię, ale przekładamy ją na praktykę. Uczymy rozumieć ludzi.

Co z tymi "eurosierotami"?

Problemy dzieci, których rodzice wyjechali w celach zarobkowych za granicę, cieszyły się przed laty zainteresowaniem mediów, a także polityków, dziennikarzy, psychologów i nauczycieli-wychowawców. Stworzono nawet termin „eurosieroty” – notabene to określenie jest bardzo negatywnie odbierane przez ekspertów zajmujących się tą tematyką. Sprawa dzieci migrantów zarobkowych w końcu zniknęła z mediów, ale czy skończyły się również realne problemy? To pytanie postawiła sobie Wyższa Szkoła Nauk Społecznych PEDAGOGIUM - uczelnia posiadająca uprawnienia akademickie, która na zlecenie Rzecznika Praw Dziecka ministra Marka Michalaka wykonała ogólnopolskie badanie: „Szkoła, rodzina i dziecko wobec wyjazdów zarobkowych rodziców i opiekunów.”

Z analizy wyników badań jednoznacznie wynika, że w polskich szkołach mniej jest obecnie dzieci z rodzin rozłączonych w skutek euromigracji. Można zatem wysnuć wniosek, że albo zmniejszyły się wyjazdy zarobkowe polaków, na co nie wskazują jednak oficjalne statystyki, albo dochodzi do połączenia rodziców z dziećmi – najpewniej za granicą. Pozwala to na postawienie hipotezy wskazującej na atrakcyjność systemów socjalnych krajów migracyjnych (np. Wielkiej Brytanii), która sprawia, że rodzicom opłaca się obecnie wyjeżdżać razem z dziećmi.



W kontekście niżu demograficznego, który dotyka Polskę, wyjątkowo niepokoić mogą natomiast wyniki pokazujące gotowość migracyjną najmłodszego pokolenia. Aż 39 proc wszystkich badanych dzieci deklaruje, że chce w przyszłości mieszkać poza Polską. Wśród dzieci w wieku ponadgimnazjalnym odsetek ten wynosi aż 44 proc - pokazuje to, że w optyce młodzieży prawie połowa badanych nie jest zadowolona z perspektyw, jakie się przed nimi w Polsce rysują. W dobie wyznaczonej przez traktat z Schengen umożliwiający bezwizowe pokonywanie granic w Europie, niewysokie koszty podróży oraz wysoką znajomość języka angielskiego może to poważnie niepokoić. Ciężko się dziwić młodym Polakom, którzy widząc niedobrą dla pracowników sytuację na rynku pracy deklarują możliwość wyjazdu. Dla polityków oraz przedsiębiorców powinien być to jednak ważny sygnał, że bez istotnych zmian polska gospodarka za 10, 20 i 30 lat może być pozbawiona ogromnej rzeszy fachowców, co może wywołać katastrofalne skutki dla wszystkich.

Badanie ujawniło również niepokojący fakt sprawiania problemów wychowawczych przez dzieci z rodzin migracyjnych. Gimnazjaliści (chłopcy) z takich rodzin częściej statystycznie niż rówieśnicy sięgają po alkohol i narkotyki. Z kolei dziewczęta uczęszczające do szkół ponadgimnazjalnych, po papierosy. Nie są dane uprawniające do wyciągania „alarmistycznych” wniosków, nie mniej, z punktu widzenia rodziców i dobra dzieci, wymagają one komentarza.
Dlatego niezależne od potencjalnie wyższych zarobków, jakie skłaniają często rodziców do wyjazdu za granicę, powinni oni wziąć pod uwagę skutki wychowawcze, jakie taki wyjazd może wywołać u ich dzieci. Dotyczy to przede wszystkim młodzieży w wieku gimnazjalnym lub ponadgimnazjalnym. To wiek, w którym dzieci zaczynają eksperymentować i nadzór wychowawczy obojga rodziców jest niezwykle istotny.

Interesująca jest zależność przejmowania opieki nad dzieckiem w przypadkach wyjazdów poszczególnych członków rodziny. Badanie pokazało, że jeśli osobą migrującą jest ojciec, to opiekę nad dziećmi przejmuje matka. Natomiast w przypadku wyjazdu matki, dziećmi zajmują się głównie dziadkowie. Może to wskazywać na niedostateczne przygotowanie ojców do godzenia pracy zarobkowej z obowiązkami rodzicielskimi.

W ramach ciekawostki można zwrócić uwagę na rolę poszczególnych osób z otoczenia dzieci, które mogą stać się dla nich autorytetami w przypadku migracji rodziców. Najrzadziej wskazywanymi osobami są w tym gronie księża i duchowni. W przypadku migracji ojca część dzieci jest, co prawda, skłonna zwrócić się do nich po pomoc, jednak w przypadku migracji obojga rodziców księża i duchowni nie są postrzegani przez dzieci jako źródło potencjalnej pomocy w rozwiązywaniu problemów. O wiele częściej zwracają się oni do nauczycieli, kolegów lub innych członków rodziny.

Profesor dr hab. Marek Konopczyński rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych PEDAGOGIUM
Trwa ładowanie komentarzy...