Sześciolatki sprawdzają się w szkołach

Ponad 193 tysiące sześciolatków zaczęło w tym roku naukę w szkołach. To oczywiście dużo. Jednak aż 19 procent z dzieci, które miały taki obowiązek (a więc urodzonych w pierwszym półroczu 2008) zostało w zerówkach. Bo dzięki staraniom rodziców otrzymały opinię o odroczeniu rozpoczęcia spełniania obowiązku szkolnego ze względu na brak dojrzałości. A przecież zmieniono podstawę programową i metody pracy (przynajmniej na papierze) dostosowując je do potrzeb i możliwości sześciolatków.

Dziwi trochę upór tak wielu rodziców, którzy chronią swoje dzieci przed szkołą, niczym diabeł przed święconą wodą. A czy jest czego się bać? Z badania przeprowadzonych przez moich współpracowników z WSNS PEDAGOGIUM wynika, że nie. Mówią tak sami rodzice. Przypominam, że aż 87 procent badanych (wybraliśmy ogólnopolską reprezentatywną próbę) zauważyło pozytywne zmiany w zachowaniu i działaniu swoich dzieci, które rozpoczęły edukację szkolną w I klasie w wieku sześciu lat. Aż 96,6 procent oceniło przygotowanie nauczycieli do pracy z sześciolatkami jako „dobre” lub „dobre z zastrzeżeniami”. A aż 89,4 procent respondentów jako „dobre” lub „dobre z zastrzeżeniami” oceniło przygotowanie szkół pod względem wyposażenia, itp. do pracy z sześcioletnimi uczniami.

Więc gdzie te 19 procent rodziców widzi problem? Czy ministerstwo nie umiało odpowiednio „zareklamować” stopnia przygotowań szkół i przeciwstawić się hasłom głoszonym przez Elbanowskich i ich ruch „Ratuj maluchy”? Czy też rodzice tej grupy dzieci po prostu nie dorośli do oddania swoich pociech w „szkolne tryby”? A może rzeczywiście aż 19 procent populacji dzieci z połowy rocznika 2008 jest tak słabo rozwinięte emocjonalnie czy fizycznie, że odstaje od wymagań określonych dla dzieci sześcioletnich? Każda z tych odpowiedzi nastraja pesymistycznie i na każdą z nich minister edukacji musi znaleźć właściwe remedium bo nigdy nie dowie się, który z tych powodów był przyczyną odroczeń dla tak wielu dzieci.

Pocieszające dla MEN jest natomiast to, że zmiany na lepsze dostrzega coraz więcej rodziców. Rodzice prawie 30 tysięcy dzieci zdecydowali się dobrowolnie wysłać do pierwszych klas swoje pociechy nie objęte obowiązkiem szkolnym, a wiec te urodzone w drugiej połowie 2008 roku. A wiec jednak są rodzice, którzy dostrzegają pozytywne zmiany w systemie edukacji oraz wierzą w swoje dzieci. I to jest dobra informacja. Nie tylko dla ministra, ale dla całej społeczności oświatowej.

---
Profesor dr hab. Marek Konopczyński
Rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych PEDAGOGIUM w Warszawie
Trwa ładowanie komentarzy...