O autorze
Zajmujemy się twórczą resocjalizacją. Lubimy teorię, ale przekładamy ją na praktykę. Uczymy rozumieć ludzi.

Nie zabierajmy dzieci młodym matkom

Bez przerwy słychać biadolenie, że Polki rodzą coraz mniej dzieci. Prawo jednak nie daje wszystkim kobietom szansy na normalne macierzyństwo. Wielu z nich zabiera się dzieci, bo ktoś kiedyś ustanowił kuriozalny przepis, którego nikomu dziś nie chce się zmienić.

Zacznijmy od historii pewnej młodej matki. Magda urodziła Kingę, gdy miała 13 lat. Oczywiście była za młoda, ale stało się i została matką. Nawet, jeśli tego nie chciała i tak nie miała wyjścia. W Polsce trzeba urodzić. Odkąd Kinga trzy lata temu przyszła na świat, Magda codziennie ogląda jej fotografie. Tylko tak może zobaczyć swoją córkę!
Magda jest nie tylko zbyt młoda, by móc opiekować się i wychowywać własne dziecko. Problem w tym, że również jest „tylko” dziewczyną z placówki resocjalizacyjnej. Gdyby chociaż miała rodzinę, która mogła przygarnąć małą… Matka Magdy jest alkoholiczką, ojciec dawno gdzieś zaginął. Dlatego maleńka Kinga trafiła do pogotowia opiekuńczego. Magda dotychczas była u swojej córeczki razy. Nie tylko dlatego, że dzieli je aż pięćset kilometrów! Nie zawsze może dostać przepustkę na taki wyjazd…



Podobny los spotyka dziesiątki wychowanek placówek resocjalizacyjnych w Polsce. Każdego roku w tego typu instytucjach pojawia się sześćdziesiąt dziewcząt w ciąży, mających od 13 do 17 lat. Większość z nich pochodzi z rodzin patologicznych. A niepełnoletnia matka, pochodząca z takiej rodziny, w świetle prawa nie posiada ani prawa ani możliwości, żeby zajmować się wychowaniem swojego dziecka.
Przepisy robią z nich zdemoralizowane nastolatki, która muszą dorosnąć, przejść tzw. proces resocjalizacji instytucjonalnej i osiągnąć pełnoletniość. Dopiero wtedy prawo uzna je za zdolne do wychowywania swojego dziecka. Zapomina się jednak, że wówczas najczęściej jest zbyt późno na wypełnienie tej funkcji, ponieważ odebrane im po urodzeniu dzieci oddawane są albo do domu dziecka albo do rodziny zastępczej. Więzy emocjonalne i biologiczne z naturalną mamą są „rozerwane”. A pobyt w środowisku zastępczym nie jest w stanie zrekompensować powstałych strat psychologicznych dziecka
Magdzie zostały jeszcze dwa lata do 18. urodzin. Będzie mogła zająć się opieką własnego dziecka. Tylko wtedy może być już za późno…

***
Bywa również, że podopieczna placówki resocjalizacyjnej, która rodzi dziecko jest natychmiast odsyłana do domu. Robi się to w trosce o… sytuację formalno-prawną placówki. Ale to może się zdarzyć tylko pod warunkiem, że jej rodzina jest trochę lepsza niż rodzina wspomnianej wcześniej Magdy. Problem w tym, że w tej sytuacji jedynym powodem opuszczenia placówki jest fakt pojawienia się dziecka, a nie postępy w procesie resocjalizacji. Z tego powodu ciąża może stać się dla dziewcząt przepustką do domu i biletem do dawnego życia…
Takie dziewczęta, odesłane w trybie ekspresowym z placówki resocjalizacyjnej z dzieckiem do rodziców, nie rozwiązały własnych problemów. Nie wyzwoliły się z patologicznych zachowań. Zazwyczaj nie zdążyły skończyć szkoły, nie mają zawodu. Brakuje im szansy, by stanąć na nogi. Trudno w tej sytuacji być dobrą matką. Bo przecież dziewczyna wraca nie tylko do rodziców, ale i do starego towarzystwa z którym ćpała, piła, dokonywała przestępstw. Wiele takich dziewcząt po pewnym czasie wraca do placówki resocjalizacyjnej, zazwyczaj o wyższym rygorze. Dziecko zostaje gdzieś u kogoś w Polsce… Trudno zbadać jego dalsze losy, ale można się domyślać, że życie nie potoczy mu się szczęśliwie…

A wszystko to dzieje się w tle niekończących się dyskusji o niskiej dzietności Polaków, patologizacji młodego pokolenia i problemach oświaty, która to rozmija się z twardymi realiami. Dlatego czasami wydaje się, że żyjemy w schizofrenicznej rzeczywistości. Z jednej strony uznajemy życie ludzkie za najważniejszą, fundamentalną wartość, chroniąc je stosownymi ustawami (np. Ustawa o ochronie życia poczętego), z drugiej zaś, jeśli rodzi się już nowy człowiek, to pozbawiamy go możliwości normalnego, naturalnego rozwoju psychiczno-biologicznego i społecznego. O czym świadczy choćby przykład wspomnianej Magdy. Nikt nie chce zauważyć, że dzisiejsza 15-latka to 18-20- latka sprzed 30 lat - zarówno w sensie rozwoju biologicznego, jak i psychospołecznego. Potwierdzają to rozmaite badania poświęcone przyspieszeniu rozwoju biologicznego w kolejnych pokoleniach . Nie oznacza to oczywiście formułowania propozycji zalegalizowania rodzenia dzieci przez „dzieci”, a więc osoby niepełnoletnie. Ale, jeżeli już takie sytuacje następują, to nie można obojętnie obok nich przechodzić. I należy prawo dostosowywać do tego rodzaju zmian społecznych.

Dostrzegają to uczestnicy niedawnej debaty zorganizowanej przez PEDAGOGIUM i Fundację „PO DRUGIE”*, którzy apelują o stworzenie warunków, pozwalających na pobyt nieletnich matek wraz z dziećmi w placówkach resocjalizacyjnych. Przecież artykuł 18. Konstytucji RP mówi, że „macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Zapewnijmy zatem ochronę niepełnoletnim matom z placówek resocjalizacyjnych i ich dzieciom. Nie może być tak, że nastoletnia matka z placówki miesiącami jedynie ogląda zdjęcie własnego syna czy córki. W ten sposób bowiem pozbawiamy i dziecko, i matkę tego, co przecież najważniejsze w życiu – więzi, bliskości, bezpieczeństwa, miłości. Stworzenie tej możliwości jest wielką szansą dla matki i dziecka, ale jest również ich naturalnym i niezbywalnym prawem.

---
Agnieszka Sikora –Prezes Zarządu Fundacji „Po Drugie”
Prof. nzw. dr hab. Marek Konopczyński – Pedagogium Wyższa Szkoła Nauk Społecznych

*Debata przeprowadzona w ramach projektu „Chcę być z Tobą MAMO!”, realizowanego dzięki wsparciu Fundacji Batorego, którego celem jest stworzenie warunków prawnych i instytucjonalnych, umożliwiających niepełnoletnim matkom pobyt w placówce wraz z dziećmi.
Trwa ładowanie komentarzy...